lut 18 2010

Wino dziadka i coś o samej degustacji…

Mój dziadek już od wielu lat sam robi wino. Ma w ogrodzie altankę porośniętą winogronem. Późnym latem zbiera owoce i robi z nich najlepsze wino na świecie. Powiedział mi nawet, że za kilka lat, jak podrosnę, to zdradzi mi sekret swojego wybornego trunku. A jak na razie pomagam mu w zbieraniu winogron i robieniu etykietek na butelki, na których jest logo dziadka, własnoręczny podpis i rocznik. Dziadek ma takie jedno wino z tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego drugiego roku. Mówi, że jak w rodzinie pojawi się pierwszy prawnuk, to otworzy tę butelkę i będzie świętował polewając sobie stare wino. Razem z siostrą raczej nie spieszy nam się do tego aby dziadek mógł świętować, Ale jak pomyśle o tym winie, to w zasadzie warto byłoby postarać się o małego szkraba. Może wyrósł by z niego znawca win, taki sommelier co o winie potrafi opowiadać całymi godzinami. Wino dziadka leży na honorowym, najwyższym punkcie regału z winami. Jeśli ktoś ważyłby się dotknąć wina, dziadek na pewno postarał by się o stosowną karę.
Wino coraz częściej pije się na wszelkiego rodzaju uroczystościach. Ja tam bardziej preferuję mocniejsze trunki, ale moja dziewczyna ja najbardziej woli winko. Dwa lata temu na weselu mojej kuzynki ja popijałem sobie z kieliszka czystą wódeczkę, a moja Małgorzata sączyła ze smukłego kieliszka czerwone winko. Bardzo jej smakował, dlatego też piła mało ale ciągle. Pod koniec wesela okazało się, że Małgorzata wypiła całą butelkę i nic jej nie było. Dopiero następnego dnia, zaraz po przebudzeniu okazało się, ze nie może ruszyć głową, bo czuje ogromne zawroty głowy. Bo tak to jest z winami, podczas picia nie czujemy jak uderzają do głowy, ale po kilku godzinach okazuje się, ze kac jest o wiele silniejszy, niż ten po mocniejszym alkoholu. Dlatego też wina nie powinno pić się zbyt wiele. Dwie, trzy lampki z pewnością wystarczą, żeby dobrze bawić się na imprezie, a do poczuć smak i bukiet wina. Ten trunek stworzony jest raczej dla kobiet ze względu na swoją elegancję i delikatność. Kobiety powinny o tym pamiętać sięgając po butelkę wina.

lut 10 2010

Otwieranie wina do obiadu

Autor admin kategoria jak pić wino, o winie

Żaden z alkoholi, poza szampanem, nie ma tak bogatej tradycji otwierania i podawania wina. Do tej czynności wykonuje się specjalne narzędzi, które często są zdobione, a nawet złocone, po to aby podnieść rangę winnego trunku. Kelner podający dobre winno w restauracji powinien otwierać je przy gości, a późnej powinien podać korek do powąchania. Samemu otwieraniu powinien towarzyszyć specyficzny dźwięk, który określa się odgłosem wyjmowanego korka. Na szyjkę butelki powinien być założona specjalna serwetka, zawinięta w kształt krawata lub trójkąta. Gdyby podczas nalewanie wina kilka kropel się uroniło, to nie spadną one na czysty obrus. Serwetka je zatrzyma. Kelner polewający wino powinien przed polaniem powiedzieć gościowi jakiej jest to wino i który rocznik widnieje na etykiecie. Po takiej krótkiej prezentacji, kelner powinien złapać za wieko butelki i delikatnie, choć pewnie, przechylać butelkę nalewając wino w kieliszek. Kieliszek powinien być maksymalnie wypełniony do trzech czwartych swojej objętości.
W krajach takich jak Francja picie wina należy do codziennych nawyków. Tam wino pije się do obiadu. U nas w Polsce wina pija się bardzo mało, ale coraz częściej pojawia się ono na różnych uroczystościach, takich jak na przykład wesela. Wino pomaga w trawieniu, dlatego też w krajach południowej Europy pija je się po głównym posiłku dnia. Obiad nabiera przez to wyraz bardziej elegancki. Smukły kieliszek wypełniony czerwonym napojem sprawia, że każdy, codzienny obiad ma ranę małej uroczystości. Oczywiście winem przy obiedzie nikt się nie upija. Wino traktuje się tam jak u nas kompot, albo herbatę, którą często serwujemy sobie do obiadu. Jedna lampka wina poprawia trawienie a do tego sprawia, że krew płynie w żyłach żwawiej. Jedno jest pewne, wino nie jest alkoholem, który ma służyć do mocnego zakrapiania imprez. Jest to alkohol elegancki, który swoim kolorem i niepowtarzalnym bukietem zdobi niejedną uroczystość. Eleganckie butelki z pięknymi etykietami często są kolekcjonowane przez znawców i miłośników tego trunku.

lut 02 2010

Białe, czarne, stare…

Autor admin kategoria o winie, rodzaje win

Winogrona dzielimy na białe i czarne, zwane przez niektórych ciemnymi lub granatowymi. Z białych, jak sama nazwa wskazuje robi się białe wino, a z ciemnych, i tutaj nazwa może mylić, robi się czerwone wino. Białe wino najczęściej dodaje się do wszelkiego rodzaju ryb. Jest taka zasada, ze im więcej ości ma ryba, tym mniej białe powinno być winno. Szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia dlaczego tak jest, ale zgadzam się z nią, ponieważ i tak nie lubię pić tego rodzaju wina. Białe wino ma kiepski kolor i wygląda jak oranżada bez bąbelków. Natomiast czerwone wino dodaje się do mięs w różnych postaciach. Można je pić nawet z żywym prosiakiem, jeśli ktoś ma ochotę. Ale lepiej smakuje przy upieczonym na ruszcie wieprzku. Wspaniale jest zajadać się różowym mięskiem i popijać to małymi łyczkami wybornego, czerwonego wina. Istnieje jeszcze różowe wino, czyli takie dla ludzi, którzy nie potrafią wybrać między czerwonym i białym. Różowego wina nie polecam, bo jest ono dla osób, które nie potrafią mieć swojego własnego zdania w życiu. Im starsze wino tym lepsze. Ta zasada przyświeca znawcom win od dawien dawna. Nie na darmo w zaciemnionych i wilgotnych piwnicach buduje się specjalne miejsca na przechowywanie win. Właśnie w takich warunkach wino po wielu latach potrafi osiągnąć taki bukiet smaku, że znajdują się osoby, które potrafią zapłacić za to bardzo dużo pieniędzy. W Polsce znawca win jest znany i lubiany przez wszystkich aktor Marek Konrad. Porzucił on aktorstwo, po to, żeby zając się sprowadzanie do Polski win z całego świata. Założył on sieć sklepów w których sprzedaje swoje wina. Jeśli ktoś chce spotkać aktora, albo jeszcze lepiej, jeśli ktoś chce być przez niego obsłużonym w sklepie, wystarczy wybrać się po wino do pana Marka. Może dostaniemy jakiś rarytas, który leżakował całe lata w wilgotnej piwnicy i teraz będzie cieszył nasze podniebienie oraz nos swoim niesłychanym zapachem i smakiem. Ceny najstarszych win mogą dochodzić nawet do kilkudziesięciu tysięcy złoty. Wszystko zależy od tego kto sprzedaje i kto kupuje, bo samo wino, to tylko wino.