paź
08
2010
Miłośnicy wina
Wino ma zapewne tyle samo zwolenników, co przeciwników. Ci, którzy są fanami mocnych trunków, raczej za winem nie przepadają. Natomiast, ci którzy kochają wino, najczęściej nie lubią mocnych i mniej szlachetnych alkoholi. Chociaż szlachetność wina też bywa różna. Niemniej mowa tutaj o prawdziwym winie i pewnym poziomie. Dlatego w kwestie tak niegodne wspaniałego trunku, jak wina o wartości kilku złotych wkraczać nie będziemy. Zwykle miłośnicy wina to osoby wyważone i eleganckie. Takie, które picie wina traktują, jak stały element życia. Dla nich jest to trunek, który należy smakować i którym należy się delektować. Trzeba też mieć do niego szacunek, także do jego historii i technologii przyrządzania. To wszystko sprawia, że miłośnik wina nie tylko lubi je pić, ale też lubi o nim wiele wiedzieć i szczyci się tym, że nie problemów z dopasowaniem potraw do konkretnego gatunku, tego szlachetnego alkoholu. Dzięki temu też jest szanowany i doceniany w towarzystwie, nie tylko jako doskonały kompan, ale także nieoceniony doradca.
Wino białe
Białe wino powstaje ze szczepów białych winogron. Podobnie jak czerwone, może być słodkie, półwytrawne lub wytrawne. W kategorii win białych znajdują się też wina owocowe z jasnych owoców, takich jak jabłka, agrest czy białe porzeczki. Jednak stanowią one zupełnie inna klasę win. Białe wino pasuje do potraw z ryb, drobiu i białego mięsa. Ale nie tylko. Większość ludzi wybiera wino po prostu do picia, niekoniecznie do posiłku. Niektórzy twierdzą, że wówczas miłośnicy wina dzielą się na pół, na tych co wolą wino białe i na tych, którzy wolą czerwone. Są i tacy, którzy sądzą, że sympatia do konkretnego koloru wina, jest związana z posiadaną grupą krwi. Jest też teoria, że ludzie mają różną tolerancje na różne rodzaje wina, i tak niektórzy są w stanie wypić butelkę białego wina absolutnie bez żadnych konsekwencji, a inni z kolei przeżywają następnego dnia prawdziwe męki. Zapewne jest to kwestia osobnicza, ale dobrze ją przetestować, bo po co zamiast przyjemności fundować sobie żołądkowe ekscesy.
Tagi: menu, miłośnicy wina, wino białe, zwolennicy
paź
07
2010
Wino czerwone
Czerwone wino powstaje z ciemnych winogron. Różni się od białego nie tylko kolorem, ale też smakiem i składem chemicznym. Jak się okazuje, badania wykazały, że zawiera ono dwa razy więcej antyoksydantów, czyli substancji, która zapobiega starzeniu się komórek. Badania te przeprowadzono, po tym jak stwierdzono, że osoby mieszkające w okolicach Bordeaux zapadają na choroby serca najrzadziej ze wszystkich mieszkańców świata. Wyszło na jaw, że swoją znakomitą kondycję zawdzięczają właśnie piciu czerwonego wina. Dla nich nie jest to bowiem taki alkohol, który służy do upicia się dobrej zabawy. Jest za to pity na co dzień w niewielkich ilościach lub zmieszany z wodą. Najczęściej jest spożywany do obiadu. Jak się okazało Francuzi z Bordeaux znaleźli całkiem przyjemny sposób na pozostanie w dobrej kondycji. Warto więc wziąć z nich przykład. Oczywiście nie tylko w samym piciu wina, ale też w rozsądku z jakim się ono odbywa. W przeciwnym razie zamiast długowieczności i zdrowego wina, możemy się nabawić marskości wątroby.
Wino jako przyprawa
Wino, zarówno białe, jak i czerwone jest świetnym alkoholem. Jednak nie tylko, może być również doskonałą przyprawą, która nada potrawie niepowtarzalny smak. I oczywiście nie jest tutaj mowa o winie jako dodatku do obiadu, ale o winie jako integralnym składniku tego co ugotujemy. Wino znakomicie nadaje się do przyrządzania potraw mięsnych, szczególnie z mięsa wieprzowego, wołowego i dziczyzny. Tutaj najlepiej sprawdzają się wina czerwone. Natomiast do przyrządzania potraw z cielęciny i podrobów lepsze jest wino białe. Jest też kilka rodzajów mięs i ryb, w których przy przyrządzaniu gatunek wina nie ma dużego znaczenia i można dodać dowolne. Przy pomocy wina można również robić doskonałe sosy do potraw, które będą w stanie zaspokoić podniebienie nie jednego smakosza. Jeśli do tej pory nie używaliśmy wina w kuchni, warto poeksperymentować, szczególnie dziedzinie mięs, bo te naprawdę potrafią zachwycić. Oczywiście zaczynać należy w przyjaźni ze stosowną książką kucharską, by zwiększyć szanse na sukces.
Tagi: antyoksydanty, białe wino, Bordeaux, choroby serca, czerwone wino, wino
paź
06
2010
Słodkie wino
Wina wytrawne, zarówno te białe, różowe, jak i czerwone powstają ze zwykłych winogron i w procesie ich wytwarzania nie ma niczego szczególnego. Natomiast wina półwytrawne często nieco tracą na swej szlachetności, bo najczęściej poza normalnym procesem produkcji, są po dosładzane. To znaczy tak naprawdę powstają jako zwykłe wina wytrawne, które się słodzi. Z winami słodkimi sprawa jest bardziej skomplikowane, bo wina słodkie różnych gatunków mogą powstawać na różne sposoby. Jednym z nich jest selekcjonowanie specjalnych winogron pokrytych pewnym gatunkiem pleśni, który właśnie zapewnia winu słodycz. Czasami też wino wytwarza się ze winogron, w których cukier został skumulowany przez odpowiednią pielęgnacje. Najczęściej chodzi o kontrolowane przesuszenie winogron na słońcu. Inną metodą jest wytworzenie słodkiego wina z winogron, które zostały porażone przez przymrozki, przez co również cukier się w nich skondensował. Jak więc widać produkcja słodkiego wina może być inna i bardziej interesująca niż czerwonego. Chociaż kwestia pleśni może budzić wątpliwości.
Wino musujące
O winie musującym najczęściej mówi się po prostu szampan, to właśnie on służy do wznoszenia toastów i świętowania ważnych okazji. Wino musujące ma swoje trzy podgatunki. Pierwszy to prawdziwy szampan, ten wytwarzany w rejonie Francji zwanym Szampanią. Fakt, że ma ono bąbelki zawdzięcza specjalnej technologii wytwarzania. Kolejny rodzaj to wina szampańskie. Są one produkowane tak samo jak oryginalne szampany, ale pochodzą z innych rejonów niż Szampania. Ostatnim typem są wina musujące, które są zwykłymi winami białymi lub czasami czerwonymi nasyconymi sztucznie dwutlenkiem węgla. To właśnie z tym alkoholem najczęściej mamy do czynienia. Niewiele ma on wspólnego z szampanem czy winem szampańskim, ale niewątpliwie jest tanim i powszechnie dostępnym substytutem. Niestety nie posiada cech szlachetnych trunków, ale na otarcie łez przynajmniej wygląda jak prawdziwy. Chociaż nie warto się nim zadowalać, dobrze choć raz w życiu spróbować prawdziwego szampana. Jest on drogi, ale na specjalne okazje naprawdę można się skusić.
Tagi: suszenie, szampan, Szampania, słodkie wino, wino musujące, wino szampańskie
paź
02
2010
Wino domowe
Ludzie miewają przeróżne pasje i hobby. Niektórzy na przykład parają się hobbystycznie produkcją alkoholu na domowy użytek. Mowa oczywiście o legalnej produkcji, bimbrownictwem zajmować się nie będziemy. Są tacy, którzy specjalizują się na przykład w nalewkach czy likierach. Jednak najwięcej osób zajmuje się produkcja domowego wina. Zwykle to wino niewiele ma wspólnego z winem, które można kupić w sklepie i którego podstawą są białe lub czerwone winogrona. Najczęściej wina domowej roboty to wina owocowe. Można do domowej produkcji wina użyć praktycznie wszystkich dostępnych polskich owoców. Robi się więc wina malinowe, truskawkowe, porzeczkowe, jabłkowe, a także agrestowe. Często też miesza się różne owoce. Są pewne ogólne zasady robienia domowego wina, ale tak naprawdę każdy hobbysta ma swoje sprawdzone receptury i swoje metody, którymi rzadko dzieli się z innymi. Chętnie natomiast chwali się uzyskanym efektem w postaci na przykład interesującego zapachu czy szczególnego bukietu smakowego.
Polskie winnice
Gdy myślimy o winnicach, najczęściej przychodzi nam na myśl Francja, a szczególnie Bordeaux. Pewnie też wymienimy takie miejsca jak Kalifornia, możemy też wspomnieć jakiś region we Włoszech lub Bułgarii. Rzadko jednak pierwszym krajem jaki nam przyjdzie do głowy będzie Polska. Faktem jest, że winnym potentatem jeszcze długo nie będziemy, ale mało kto wie, że i u nas są winnice. Nawet w znacznej liczbie, która pozwala na zrzeszanie się polskich producentów winogron. Są oni bardzo aktywni, ciągle uczą się od siebie nawzajem i od zagranicznych kolegów, którzy mają większe doświadczenie. Wiadomo, że polskie winogrona ze względu na klimat, w którym są uprawiane nie nadają się do produkcji każdego rodzaju wina. Natomiast w swojej klasie są naprawdę niezłe. Powstają z nich pyszne trunki, którym od czasu do czasu zdarza się nawet zdobyć jakąś nagrodę. Warto więc nie skupiać się tylko na Bordeaux i Szampanii, bo być może u siebie mamy coś równie godnego uwagi. W myśl porzekadła: cudze chwalicie…
Tagi: hobby, owoce, Polska, winnice, wino, wino domowe
lut
18
2010
Mój dziadek już od wielu lat sam robi wino. Ma w ogrodzie altankę porośniętą winogronem. Późnym latem zbiera owoce i robi z nich najlepsze wino na świecie. Powiedział mi nawet, że za kilka lat, jak podrosnę, to zdradzi mi sekret swojego wybornego trunku. A jak na razie pomagam mu w zbieraniu winogron i robieniu etykietek na butelki, na których jest logo dziadka, własnoręczny podpis i rocznik. Dziadek ma takie jedno wino z tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego drugiego roku. Mówi, że jak w rodzinie pojawi się pierwszy prawnuk, to otworzy tę butelkę i będzie świętował polewając sobie stare wino. Razem z siostrą raczej nie spieszy nam się do tego aby dziadek mógł świętować, Ale jak pomyśle o tym winie, to w zasadzie warto byłoby postarać się o małego szkraba. Może wyrósł by z niego znawca win, taki sommelier co o winie potrafi opowiadać całymi godzinami. Wino dziadka leży na honorowym, najwyższym punkcie regału z winami. Jeśli ktoś ważyłby się dotknąć wina, dziadek na pewno postarał by się o stosowną karę.
Wino coraz częściej pije się na wszelkiego rodzaju uroczystościach. Ja tam bardziej preferuję mocniejsze trunki, ale moja dziewczyna ja najbardziej woli winko. Dwa lata temu na weselu mojej kuzynki ja popijałem sobie z kieliszka czystą wódeczkę, a moja Małgorzata sączyła ze smukłego kieliszka czerwone winko. Bardzo jej smakował, dlatego też piła mało ale ciągle. Pod koniec wesela okazało się, że Małgorzata wypiła całą butelkę i nic jej nie było. Dopiero następnego dnia, zaraz po przebudzeniu okazało się, ze nie może ruszyć głową, bo czuje ogromne zawroty głowy. Bo tak to jest z winami, podczas picia nie czujemy jak uderzają do głowy, ale po kilku godzinach okazuje się, ze kac jest o wiele silniejszy, niż ten po mocniejszym alkoholu. Dlatego też wina nie powinno pić się zbyt wiele. Dwie, trzy lampki z pewnością wystarczą, żeby dobrze bawić się na imprezie, a do poczuć smak i bukiet wina. Ten trunek stworzony jest raczej dla kobiet ze względu na swoją elegancję i delikatność. Kobiety powinny o tym pamiętać sięgając po butelkę wina.
Tagi: altanka, kara, lampka wina, Małgorzata, przebudzenie, stare, trunek
lut
10
2010
Żaden z alkoholi, poza szampanem, nie ma tak bogatej tradycji otwierania i podawania wina. Do tej czynności wykonuje się specjalne narzędzi, które często są zdobione, a nawet złocone, po to aby podnieść rangę winnego trunku. Kelner podający dobre winno w restauracji powinien otwierać je przy gości, a późnej powinien podać korek do powąchania. Samemu otwieraniu powinien towarzyszyć specyficzny dźwięk, który określa się odgłosem wyjmowanego korka. Na szyjkę butelki powinien być założona specjalna serwetka, zawinięta w kształt krawata lub trójkąta. Gdyby podczas nalewanie wina kilka kropel się uroniło, to nie spadną one na czysty obrus. Serwetka je zatrzyma. Kelner polewający wino powinien przed polaniem powiedzieć gościowi jakiej jest to wino i który rocznik widnieje na etykiecie. Po takiej krótkiej prezentacji, kelner powinien złapać za wieko butelki i delikatnie, choć pewnie, przechylać butelkę nalewając wino w kieliszek. Kieliszek powinien być maksymalnie wypełniony do trzech czwartych swojej objętości.
W krajach takich jak Francja picie wina należy do codziennych nawyków. Tam wino pije się do obiadu. U nas w Polsce wina pija się bardzo mało, ale coraz częściej pojawia się ono na różnych uroczystościach, takich jak na przykład wesela. Wino pomaga w trawieniu, dlatego też w krajach południowej Europy pija je się po głównym posiłku dnia. Obiad nabiera przez to wyraz bardziej elegancki. Smukły kieliszek wypełniony czerwonym napojem sprawia, że każdy, codzienny obiad ma ranę małej uroczystości. Oczywiście winem przy obiedzie nikt się nie upija. Wino traktuje się tam jak u nas kompot, albo herbatę, którą często serwujemy sobie do obiadu. Jedna lampka wina poprawia trawienie a do tego sprawia, że krew płynie w żyłach żwawiej. Jedno jest pewne, wino nie jest alkoholem, który ma służyć do mocnego zakrapiania imprez. Jest to alkohol elegancki, który swoim kolorem i niepowtarzalnym bukietem zdobi niejedną uroczystość. Eleganckie butelki z pięknymi etykietami często są kolekcjonowane przez znawców i miłośników tego trunku.
Tagi: elegancki, Francja, lampka, posiłek
lut
02
2010
Winogrona dzielimy na białe i czarne, zwane przez niektórych ciemnymi lub granatowymi. Z białych, jak sama nazwa wskazuje robi się białe wino, a z ciemnych, i tutaj nazwa może mylić, robi się czerwone wino. Białe wino najczęściej dodaje się do wszelkiego rodzaju ryb. Jest taka zasada, ze im więcej ości ma ryba, tym mniej białe powinno być winno. Szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia dlaczego tak jest, ale zgadzam się z nią, ponieważ i tak nie lubię pić tego rodzaju wina. Białe wino ma kiepski kolor i wygląda jak oranżada bez bąbelków. Natomiast czerwone wino dodaje się do mięs w różnych postaciach. Można je pić nawet z żywym prosiakiem, jeśli ktoś ma ochotę. Ale lepiej smakuje przy upieczonym na ruszcie wieprzku. Wspaniale jest zajadać się różowym mięskiem i popijać to małymi łyczkami wybornego, czerwonego wina. Istnieje jeszcze różowe wino, czyli takie dla ludzi, którzy nie potrafią wybrać między czerwonym i białym. Różowego wina nie polecam, bo jest ono dla osób, które nie potrafią mieć swojego własnego zdania w życiu. Im starsze wino tym lepsze. Ta zasada przyświeca znawcom win od dawien dawna. Nie na darmo w zaciemnionych i wilgotnych piwnicach buduje się specjalne miejsca na przechowywanie win. Właśnie w takich warunkach wino po wielu latach potrafi osiągnąć taki bukiet smaku, że znajdują się osoby, które potrafią zapłacić za to bardzo dużo pieniędzy. W Polsce znawca win jest znany i lubiany przez wszystkich aktor Marek Konrad. Porzucił on aktorstwo, po to, żeby zając się sprowadzanie do Polski win z całego świata. Założył on sieć sklepów w których sprzedaje swoje wina. Jeśli ktoś chce spotkać aktora, albo jeszcze lepiej, jeśli ktoś chce być przez niego obsłużonym w sklepie, wystarczy wybrać się po wino do pana Marka. Może dostaniemy jakiś rarytas, który leżakował całe lata w wilgotnej piwnicy i teraz będzie cieszył nasze podniebienie oraz nos swoim niesłychanym zapachem i smakiem. Ceny najstarszych win mogą dochodzić nawet do kilkudziesięciu tysięcy złoty. Wszystko zależy od tego kto sprzedaje i kto kupuje, bo samo wino, to tylko wino.
Tagi: aktor, granatowe, kolor, postacie, rarytas, różowe, sklep
sty
31
2010

Rok temu wybrałam się z koleżanką do Portugalii. Wcześniej oczywiście czytałam informacje na temat kultury, tutejszego dobrze znanego i cenionego wina również. Ale przewodnik, a rzeczywistość w tym przypadku również to dwa różne pojęcia. Owszem w porównaniu do krymskiego wina, oczekiwałam czegoś innego, od razu prawie wyłącznie ekskluzywnego, wyjątkowego. Nie pomyliłam się i nie będzie się mylić ten, kto grzecznie będzie zwiedzać za przewodnikiem wskazaną dzielnicę win w centrum Porto, gdzie się również udałam. Przewodnik nie kłamie, mówiąc, że każda winiarnia w tej dzielnicy godnie ugości potencjalnego nabywcę. Oczywiście bywając w kilku takich miejscach przy czterdziestostopniowym upale smakowanie przeradza się w delikatne upojenie, od czego obie z Kryśką nie uciekłyśmy. Smak portugalskiego wina pamięta się jednak dokładnie jak krymskiego. Wino z Porto jest słodkie, to nie ulega wątpliwości, rozpływa się w ustach i polecam je smakoszom słodkości takim jak ja. Wino ma w przeciwieństwie do krymskiego specyficzną butelkę, szerszą, stylizowaną na portugalskie wino wieku świetności portugalskich kupców.
Ci podróżnicy, którzy dzielnie podążają po stronach przewodnika, nie doświadczą innej tradycji picia wina w Portugalii. Braga to miasteczko położone na północ od Porto ok. 40 km. Zachwyca swoim starym ryneczkiem. Dużym szokiem było dla mnie kupienie dwóch kaw i krosantów za 1,2 euro, czego oczywiście nie doświadczy turysta w Polsce. Wracając jednak do tematu wina. Przewodnik zawsze sugeruje jakieś hotele i prawdziwego życia miejscowych nie doświadczy się podróżując w taki sposób. Z koleżanką mieszkałyśmy u dość zamężnej rodziny, a opiekował się nami młodzieniec w wielu lat 20. Poznaliśmy się przez stronę, na której zainteresowani wymieniają się turystycznym doświadczeniem i w przypadku zainteresowania noclegiem, szukają chętnej osoby, która przyjmie ich w kraju, do którego zmierzają. Tak poznałam owego młodzieńca, który pewnego wieczoru zabrał mnie z Kryśką na urodzinową kolację swojego kolegi, na której miały być tłumy, a byliśmy tylko my w trójkę i trzech jeszcze kolegów. I do kolacji piliśmy dość dziwną mieszkankę, rzekomo tutejszy specyfik – otóż było to piwo w połączeniu z miejscowym winem. Smak dość egzotyczny, ale skutecznie wprowadzający w towarzysko-imprezowy nastrój.
Tagi: Braga, Porto, tradycja picia wina, Wino portugalskie
sty
15
2010

Wino Коктебель
Zatem smaki krymskich win są zróżnicowane, a i forma ich opakowania może zaskakiwać. To, że kupimy wino w dość ekskluzywnie wyglądającej butelce za równie wysoką cenę, nie znaczy, że smak będzie równie wykwintny. Możemy często nieprzyjemnie się rozczarować. Tak było i w naszym przypadku, gdy skosztowaliśmy wina Коктебел . Przy czym można było je kupić zarówno w butelce jak i w kartonie, więc oczywiście wzięliśmy w butelce. Innym razem weszliśmy do jednego z lepiej wyglądających tutejszych sklepów, by skosztować tego nektaru podczas odpoczynku u podnóża naszej winnicy i zaskoczył nas miejscowy asortyment. Wina nie były ani tanie, ani drogie cena w porównaniu z większymi ukraińskimi miastami była średnia. Doświadczeni już przez los postanowiliśmy tym razem zaryzykować i kupić coś, co piją miejscowi. To nie był zły wybór. Wino było wyśmienite, o nazwie najprawdopodobniej Каберне. Było w kartonie, ale smak był naprawdę, jak kilka lat później pite przeze mnie portugalskie wino z Porto. Zatem postanowiliśmy w ogóle nie sugerować się swoimi gustami, a gustami tutejszych.
Poczucie smaku Ukraińców w winie
W ciągu następnych dni naszego pobytu kupowaliśmy różne wina. Raz w butelkach, raz w kartonach, o wyższych i o niższych cenach i nie było reguły, co do jakości. Stwierdziliśmy, że krymscy Ukraińcy są jednak inni, przy czym trudno objaśnić ten fenomen pomieszana jakości smaku, bo czym innym wytłumaczyć położenie na półce obok siebie wina wysokiej klasy i niższej. Podczas naszej podróży zdarzało się często, że wykwintne wino było dużo tańsze od tego przysłowiowego „prostego”. W każdym razie faktem jest, że krymskie wino smakuje inaczej, jest bardziej kwaśne nawet, jeśli kupimy butelkę wina słodkiego taki ma też wówczas posmak. W Starym Krymie degustowaliśmy wina produkowanego według starej tatarskiej receptury, wino było wyśmienite, ale także o smaku delikatnie kwaśnym, a nawet słonym. Nigdy później podczas podróży nie piłam podobnego, co świadczy jednak o unikatowej recepturze krymskiego wina, choć wydaje mi się, że znawcy mogliby powątpiewać przyjechawszy tutaj, że doświadczą czegoś niepowtarzalnego. Nikt jednak nie przekona się o wyjątkowości krymskiego wina, dopóki sam tutaj nie przyjedzie.
Tagi: Wino marki Коктебель, wino w butelce, wino w kartonie
sty
11
2010

Większość winnic powinna, tak mi się przynajmniej zawsze wydawało, być położona w dolinie – taką zasadą kierują się na przykład portugalscy winnicy. Ale o portugalskim winie później. Krymskie winnice jakie widziałam i jakie były położone nad miejscem naszego obozu, znajdowały się na skale, wysoko ponad poziomem morza dobrych kilkanaście metrów. Pamiętam jak odkrywałam to miejsce z jednym z kolegów, z którym wtedy podróżowałam. Któregoś dni już pobytu w Słonecznej Dolinie zainteresowało jest wyżej, więc postanowiliśmy wybrać się na spacer. Wdrapaliśmy się na skałę, upał był niesamowity, może ponad 40 stopni. Zdzisiek wziął aparat, bo oczywiste było, że z takiej wysokości widok będzie przepiękny, by zamknąć go w kadrze i nie pomyliliśmy się. Na początku w ogóle nie zwróciliśmy uwagi na zieleń za naszymi plecami, a skupiliśmy się wyłącznie na pięknym krajobrazie morza przed nami. Nie pamiętam, jak długo tkwiliśmy tak wpatrzeni w dal, ale długo, odkryłam, bowiem wówczas jak bardzo morze potrafi uspokajać.
Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że widok przed nami nie jest jedynym pięknem, jakie tego dnia będzie nam dane ujrzeć. Utknęliśmy w jednym punkcie na dłuższą stanowczo chwilę, ale w pewnym momencie musieliśmy się rozejrzeć dookoła, choć nie wykluczam, że zrobiliśmy to i wcześniej, nie zwróciliśmy tylko uwagi na ten szczegół, z jakim teraz zetknął się nasz wzrok, bo nigdy nawet nie przypuszczalibyśmy, że w takim miejscu ujrzymy winnicę. Zatem odwróciliśmy się i zaskoczenie nasze było niemałe. Obojgu trudno nam było uwierzyć. Zdzisiek od razu sięgnął po aparat. I zaczęliśmy rozmawiać o tutejszych winach. Technika ich wyrabiania jest, jak domyśliliśmy się po tym, co zobaczyliśmy zdecydowanie inna. Winogrona dojrzewają na powierzchni wysoko położonej, na dużym słońcu, ze sztucznie stworzonym systemem nawadniający, co nas również zdziwiło, bo jak na biedną Ukrainę zbudowanie takiego wodociągu oddalonego od miasteczka dość sporo to finansowo duże przedsięwzięcie. Ale to nie był sen, choć smaki każdego rodzaju krymskiego wina są naprawdę zróżnicowane.
Tagi: krymskie winnice, krymskie wino, morze, ukraińskie wino, wino